Google+ Followers

niedziela, 28 października 2012

Dali o godzinę więcej "spać.." więc są nowe butelki i nie tylko......

Ponieważ ten weekend jest o godzinę dłuższy - dla mnie wydłużył się czas, kiedy w spokoju mogę coś zmalować... I tak oto są nowe butelki, a niektóre doczekały się dokończenia, heh. Oprócz tego od wczesnego lata czekały: kasetka, herbaciarka i piórniczek. I doczekały się. Ale po kolei. Pierwsza i jak na razie jedyna z takiej tematyki specjalnie dla jednej osoby: Wild Wild WEST!!! - czyli baaardzo dziki zachód... heh ile ja się oszukałam odpowiedniego gekona.. a taki mały jest, że go ... z boku prawie nie widać...i sępów... o kaktusach nie wspomnę... ale nawet mi się podoba.Oto ona:





 A teraz lilie wodne:





 Skończona (nareszcie, uff..) dama:




 Już dawno zrobiona ale zapomniałam jej zdjęcie machnąć... złota:
 


W dziewczynki i kwiaty - lekko wiosenna na jesienną pluchę:


 

 Zimowa -  bo aura jakaś taka się lekko zimowa zrobiła i wczoraj, jak pod wieczorek sobie zmalowywałam...w Zet-ce puścili "Last Christmas"... i tak powstała z potrzeby chwili.....ups...

 Przód:  

Tył:


niedziela, 14 października 2012

kolejna obroża frywolikowa

Tym razem - frywolitkowa obróżka ... wypleciona w przerwie pomiędzy kamelkami...koralików czeskich mi brakło i czekam na dostawę z http://beadbeauty.pl/ więc wyplotłam takie coś, co mi chodziło już chwilę po głowie:

Mam nadzieję, że się podoba..

sobota, 6 października 2012

Kamelki przyjechały i nowe butelki deco.

Tydzień temu przyjechały zamówione w http://passionroom.pl/ damy kameliowe. Wprawdzie przez ostatni tydzień bieganiny z pracy na różaniec (tak, tak - "komunistka" w domu...) brakowało czasu na cokolwiek, ale straty z kamelkami nadrobiłam sumiennie - dzisiaj - od samiutkiego wczesnego rana...Ale po kolei: po pierwsze chcę pokazać anielsko-różaną butelkę dla koleżanki, która nabrała terminu w oczekiwaniach.. by ją wreszcie zrobić i z dumą przekazać w ręce, które dłuuugo na nią czekały...Po drugie - drugą butelkę z damą, którą jeszcze zostało mi polakierować...ale bardzo mi się podoba - więc się już pochwalę. A dalej to już - mój pierwszy kaboszon - zrobiony hm... coś koło sierpnia br. ale nie było czasu na przekopiowanie zdjęć z mojego Nikonka...potem gdzieś mi się w moim plikowym bałaganie pogubiło, a sznur z kaboszonem zdążył trafić do mojej mamy.... tyle co z komórki w miarę na bieżąco leciałam... No i na razie!! - 2 z 5-ciu Kameii... - jedna to broszka na urodziny mamy, a druga - jeszcze nie wiem do kogo trafi - czy jako kaboszon, czy jako broszka..zobaczymy... i jako ostatnie zdjęcie - poducha na igły...- zrobiona w ubiegły niedzielny poranek.

 A tu mi się trochę zdjątko rozmazało... ale butla jest z kokardą!!!
Tą się już chwalę:
 Mój pierwszy kaboszon...i pierwszy dluuugi sznur koralikowy:

 eh...moje ukochane kamelki:
- z tej jeszcze nie wiem co będzie:
 - broszka:
 Frywolna poducha - trafiła do jednej z koleżanek, która bardzo się z niej ucieszyła i stwierdziła, że taką poduchę to musi schować przed kotem, hehe...