Google+ Followers

wtorek, 18 grudnia 2012

zabombkowania ciąg dalszy oraz konkurs i "szczerbek"

Dokańczając, domalowując bombki wpadły mi do głowy na koniec takie oto banieczki z krzaczkami - jak je określiła moja córka...Oto one: 

W międzyczasie, musiałam zrobić sobie przerwę i wydłubałam taki oto naszyjniczek na konkurs pt. "Królowa Śniegu" szczegóły w linku: http://www.facebook.com/media/set/?set=a.307398736043953.74554.156156277834867&type=3








No i z inspiracji podsuniętej przez koleżankę:  http://www.sciborminiatures.com/pow.php?absol=1&co=i/newsy_2009/big/promo_bulbs_01.jpg
- na specjalne życzenie pt.: ulep mi coś podobnego pleaseeee!! - oto - Szczerbuś ....  Nie jest identyczny - ale ja posłużyłam się tym co miałam pod ręką - masą papierową i małą bombką, jednak myślę, że jak pójdzie do nowej pańci, będzie mu dobrze hehehe.




 A tak na koniec (na razie) z życzeniami Wesołych Świąt oto moja choineczka:

niedziela, 2 grudnia 2012

ciągle zabombkowana....

Coś co usłyszałam dzisiaj przez telefon od mojego męża: "Jeśli grypa ma u ciebie takie efekty - powinnaś częściej chorować..." No comment... Mój małżonek jeździ na ciężarówce - obecnie jest w gdzieś w Anglii - w piątek dzwonił, że dopadł cudne brokaty w wieelkich pudłach - jak to określił - i je już kupił bo mi się na pewno przydadzą - no cóż chłop znając moje zamiłowanie do gromadzenia "już mi potrzebnych" rzeczy nawet jeśli sezon w pełni i jestem dobrze zaopatrzona (właśnie przez to "trzeba mi to już i teraz") - jeśli coś upatrzy, co mi się może przydać - to mi przywozi. Przykład - w okolicach końca lutego br. zaczęłam wzdychać do nowej multiszlifierki (żeby sobie w jajkach wiercić dokładniej - bo miałam taką prostą) i widząc, że Dzień Kobiet się zbliżał mówi: "wiesz, ja w sumie domyślam się co byś chciała, bo jojczysz przy dziale z narzędziami w Praktikerze..... ale widziałem taką szlifierkę w Lidlu - tańsza, więcej funkcji, więc jakbyś wolała, no chyba, że jednak kwiatki..."-zaznaczył nieśmiało... Więc - na Dzień Kobiet zostałam uszczęśliwiona upragnioną szlifierką, a mąż cierpiał katusze będąc w domu, gdy nie mogłam się opanować i wierciłam....- jajka z tegorocznej Wielkanocy - do oglądania jeszcze na stronce na multiply... Ale wracając do tego weekendu - w ubiegły wybrałyśmy się z córką na zakupy - kończyły się wstążki, musiałam dokupić bombek...No i Kasiula upatrzyła kilka fajnych kształtów, no i padło hasło: "mama bierzemy te, bo fajne są!" No i tak wróciłam z siatami pełnymi wstążek i bombek, z których nie wiedziałam co jeszcze zrobić. Ale, w połowie tygodnia zaczęła nas grypa dopadać i rozbierać... i ledwo dotrwałam do piątku w pracy... i z przyrzeczeniem, że "bedziem leżeć córcia - nic nie robimy" chciałam, na prawdę chciałam zacząć weekend należąco... Ale w piątek po południu .... tak niewinnie zaczęłyśmy te bombki oglądać, myśleć nad nimi i jeszcze koleżanka przysłała sms'a , że bardzo by chciała takie malutkie z aniołkami... no i tak powolutku...... zrobiło się w sumie 36 banieczek.... do dzisiaj do południa... w końcu ile można leżeć w łóżku? Muszę pochwalić moją gwiazdę - te banieczki z piórkami to prawie w całości jej dzieło.Robiąc je i naklejając już gwizdki moje dziecko z dumą powiedziało: "Widzisz mama - Bozia nie daje byle komu talentu"... Uśmiałam się po cichu, mój mąż oglądając nasze wyczyny "na odległość" też...ale cóż... Kilka powtórek z rozrywki - czyli serca, pastylki - tym razem ze świątecznymi dziewczynkami, sopelki i jabłuszka i wianek. ps. mamy jeszcze trochę - ale to następnym razem... jutro do pracy, Kasia do szkoły - ale kto wie, co przyniesie kolejny weekend...





 


 

 

sobota, 1 grudnia 2012

Zabombkowana...świątecznie...

No i stało się - dopadło mnie bombkowe szaleństwo - jak zaczęłam - to przestać nie mogę. Wreszcie udało mi się dopaść bombki płaskie - jak przykleiłam damy i zaczęłam je po woli dekorować - jakoś tak choróbsko mnie dopadać zaczęło i mózg mi się wypierał - zaczęłam przeglądać moje ukochane strony, które dają mi natchnienie i oto znalazłam damy - tylko już zrobione u jednej blogowiczki, którą cenię i jest moim najpierwszym natchnieniem - nawet (uwaga - tu się chwalę!) mam jej książkę. Nie wiem telepatia czy cuś... ale - Asket moje nie równają się Twoim bombkom - jesteś moją inspiracją i bardzo bardzo Ci za Twoją stronkę http://asket.blox.pl/html dziękuję - wiele się od Ciebie nauczyłam. Bardzo żałuję, że nie mam jak przyjechać na warsztaty - ale może kiedyś mi się uda. Na razie - chwalę się moimi wyczynami, czyli oto proszę państwa: bombki płaskie, serducha, latarenki, nowy świeczniczek, domeczki zaklęte w bombeczkach i oczywiście moje ukochane rafaelki: