Google+ Followers

sobota, 29 marca 2014

Preciosa contra Toho - czyli małe porównanie.

Przedmiotem tego porównania będzie Toho Silver Lined Crystal 11 o i Preciosa Rocailer Silver-Lined-Crystal 10 o. Dlaczego taki układ? - po prostu strasznie coś ciężko ostatnimi czasy upolować właśnie Toho, więc, że od dłuższego czasu mam na tapecie same tubulary (tak jakoś wyszło, ale mogliby sobie choć kolory zmienić, bo potem w ochach ćmi, hehehe), szukać zaczęłam alternatywy. Na grupach na FB jedni twierdzili, że podobne, inni, ze nie takie, inni, że takie same. I bądź tu mądry. Więc postanowiłam wypróbować sama. Powiem szczerze, że nie mogłam nigdzie dostać akurat z barwy silver lined crystal Preciosy Rocailer w rozmiarze 11 o. Aczkolwiek przeleciało mi, że jest dostępna (nie u nas wrr - czas oczekiwania w każdym zagramanicznym sklepie z logicznymi cenami przekracza moją cierpliwość). Wróbelki doniosły, że niedługo będzie dostępna w http://www.koraliki-kolczyki.pl/. Zdradzę Wam, że trwają ustalenia cenowe i ilościowe, coby klient był zadowolony :) Więc zachęcam do podglądania i upolowania. Dlaczego? Bo są identyczne. Oprócz ceny. Preciosa jest tańsza. Przy wykorzystywaniu 50 gram na raz ma to znaczenie. Jakościowo - identyczne. Nikomu nic się nie ściera. Przynajmniej na razie. Może koleżanka, która ma z tego i tego posunie się do ekstremalnych testów i wypierze w pralce przez przypadek...Hm... z jednej strony dobrze by było, z drugiej powiedziała, że jej szkoda - to silvery na pewno przetrwają (same w sobie w innym cusiu przetrwały kontakty z woda i mydłem bez szwanku), gorzej mogło by być z perełkami, które są w środku tubulara. No, ale czas na prezentację. Zaznaczam jeszcze raz - te 10 o Preciosy są minimalnie większe na ostatnim zdjęciu - no ale to przecież inny rozmiar heheheh. A w tubularze - przy rozmiarze kulki (perełki) 3,2 mm też użyłam 3 silverów "pomiędzy"... jakoś nic mi się przez setne milimetra różnicy nie zrobiło. No to pokazuje. A i zdjęcia są na podkładce - bo na białej kartce, to niema szans tego pokazać. Za bardzo się turlają cholerniki jedne hehehe. Wierzcie mi - próbowałam. No i jestem zwolennikiem zdjęć, gdzie nie zawsze stosuję białe tło. Ale to już wiecie.


I zbliżenie MAXXX: lewa strona Toho, prawa strona Preciosa:
Acha i tubular z Preciosą. Zrobiony w ubiegłym tygodniu. No i jak? Widać różnicę?
Może jak w wyniku trwających ustaleń większa ilość Preciosy dotrze do mnie - pokuszę się jeszcze o kilka testów. Jeśli chcecie - oczywiście. Bo ja jestem dusza pragmatyczna. Nie lubię przepłacać, a lubię jakość. No to do kolejnego posta. Idę wykańczać moje choróbsko - mam zapalenie krtani od kilku dni - i albo ja je, albo ono mnie skończy.

5 komentarzy:

  1. Preciosa tańsza, za to Toho równiejsze. Coś za coś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, z tą równością Toho, też różnie bywa.

      Usuń
  2. Witaj, ja preferuję Preciosę za względu na cenę, różnicy w jakości koralików zasadniczej nie zauważylam. Nawet przy bardzo precyzyjnych pracach nie widać różnicy, a Toho też, niestety nie zawsze jest idealnie równe. Twoje prace sa PIĘKNE!!!. Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba mi poprzedni koment nie wszedł, więc powtarzam pytanie - zastanawiam co się miało ścierać/spierać z koralików które są z zasady bezbarwne? ;)
    Preciosę wielbię pasjami, chociaż zdarzają jej się buble (trzeba uważać na srebrne, złote, różowe i fioletowe - w czystych, 'kwiatowych' fioletach, nie bakłażanach), ale stosunek cena/jakość ma lepszy. Toho jest przereklamowane i jego równość też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Środek. One są w środku srebrzone, dlatego tak błyszczą. Zdarzyło mi się kupić w stacjonarnej koralikarni koraliki ze srebrzonym środkiem. Podobne były do tych, które opisałam. Jakiej to firmy/pseudo marki - po dziś dzień nie wiem. Bransoletka wylądowała w lecie w basenie (wraz z właścicielką) potem pod prysznicem. I koraliki straciły połysk srebra..Także miałam koraliki galwanizowane, które w trakcie noszenia ścierały się tempie expresowym. Ze złotych zrobiło się przezroczyste. Producenta tego cuś też nie znam - to były ze stacjonarki, która już zamknięta od pewnego czasu. Co dziwne, dostałam paczuchy takich no names z Litwy. Te się nie starły... Stąd pomysł użycia pralki... A co do bubli - są i w Toho i w Preciosie. Cóż nie może być wszystko idealne, nieprawdaż ? A Preciose uwielbiam przede wszystkim za te niesamowite kwiatki, listeczki i inne cudeńka, z których można małym nakładem pracy wyczarować fajne biżutki. Ps. Dzięki za podpowiedź, których kolorków unikać :)

      Usuń